10.05.2007
Malga Palazzo
Besenello koło Rovereto/Włochy

NAJTRUDNIEJSZY PODJAZD EUROPY

6,6km długości
20.5% śr.nachylenie
Besenello 220m.npm - Malga Palazzo 1560m.npm - 1340m przewyższenia na
6,6km

dst : 7:13km        av 4.7km/h        tm : 1h29m31s

Najtrudniejszy podjazd Europy pokonany w .... 3 ratach, dwutygodniowa jazda po
przełęczach z 20kg obciążeniem była na tyle męcząca że nie udało mi sie wjechać na
Malga Palazzo bez odpoczynku. I wcale nie uznaje tego jako porażkę, w końcu to pierwszy
podjazd Europy. Pierwsze kilkadziesiąt metrów ok, nachylenie 16-18%, asfalt dobry,
lekkie wypłaszczenie. Skręcamy w lewo, przejeżdżamy przez mostek i tablica 45%!!
 Jeszcze jeden zakręt w prawo i "ściana". Redukuje przerzutki na 1:1 (0.69obrotu koła)
i jazda. Moja prędkość 3.7-4.8km/h ;) Licznik pokazuje mi 23-29% i max. 31% nachylenia.
Po dwóch kilometrach pierwsza przerwa, tętno pod sufit, oddech też.
Nawet nie zsiadam z siodełka. Klika łyków z bidona i jadę dalej. Prawdziwa Droga Krzyżowa!
(wzdłuż drogi ustawione są stacje z Drogą Krzyżową - ta droga to chyba jakaś pokuta dla rowerzystów :D)
Kilkaset metrów dalej znów krótki odpoczynek. Na 786m.npm lekkie wypłaszczenie poniżej 20% a potem znów
ściana. Mijają mnie rolnicy na śmiesznych traktorkach, ciasno. Droga wygląda jak by beton
był gładzony łopatą, jest dużo nierówności i garbów ale wyżej wzdłuż drogi widać domy w których mieszkają
ludzie. Aż dziw jak oni sie poruszają w dół i w górę?! Wkrótce dojeżdżam do rozjazdu i zabudowań.
Znów trochę "prostej", drogę wybieram na ślepo bo nie ma żadnych oznaczeń -
przejeżdżam przed jakieś podwórko i .... ściana. Zdążyłem sie przyzwyczaić.
Tablica z oznaczeniem szlaku, teraz przynajmniej wiem że jadę dobrą drogą.
Za chwile znów oznaczenie drogi i trzeci odpoczynek - 0.30h do Malga Palazzo i szlak nie droga.
Szutr, kamienie i głazy. Nie jadę tędy. Chce sprawdzić gdzie prowadzi asfalt... i za jakieś 500m
tez sie kończy. Droga zakręca, a przede mną brama z jakimiś napisami. Przejeżdżam przez nią, nie jest najgorzej.
Jadę leśną drogą i robi sie coraz bardziej płasko aż znajduje sie na jakiejś polance z dwoma domami.
Malga Palazzo to chyba nie jest?! Jadę kawałek dalej i juz jestem pewien, że to tutaj.
Wielka polana z charakterystycznym domem i oznaczenie szlaku.
Malga Palazzo zdobyte!! :)
Paweł dojeżdża do mnie po jakichś 20 minutach, robimy fotki i... schodzimy w dół.
Nasze hamulce już są tak zużyte dotychczasową wyprawą, że nie możemy zjechać i ponad 80% trasy
pokonujemy na piechotę. Schodząc w dół robimy zdjęcia i dzielimy sie wrażeniami z podjazdu.
Na dole okazuje sie, że na szczycie zostawiłem moje okulary... czyżby to znak że jeszcze tu kiedyś wrócę??


GALERIA Z WYPRAWY

zdjęcia można powiększać ale najlepiej oglądać pokaz slajdów

home